Kolejny weekend bez punktów, czarne chmury nadal nad Bronowem. Tym Razem Iskra Pszczyna okazałą się lepsze i nie ma to już znaczenia, że w samej końcówce meczu…

Za nami mecz niezbyt atrakcyjny dla oka, obie drużyny grały bez werwy. Jednak nie było co narzekać tym razem na styl, ponieważ to Rotuz prowadził dzięki bramce Adamczyka. Goli dla Bronowian mogło być więcej jednak dwukrotnie piłka obiła poprzeczkę rywala. Dlatego w pierwszej połowie zobaczyliśmy tylko jedną bramkę, mimo że również Iskra miała świetną okazję, w tej sytuacji na przeszkodzie stanął Granatowski. 

Druga część gry to słabnący Rotuz i odradzająca się Pszczyna. Najpierw po rzucie rożnym piłkę z metra wpakował do bramki obrońca Iskry, dając w ten sposób wyrównanie. Następnie ataki przyjezdnych zaczęły nabierać na sile, kończyło się jednak na strachu. Strach ten jednak przerodził się w koszmar w 93 minucie kiedy to precyzyjne dośrodkowanie na gola zamienił zawodnik z Pszczyny po strzale głową w samo okienko bramki Bronowian. 

Tym samym utrata kolejnych punktów stała się smutnym faktem.

Rotuz Bronów vs Iskra Pszczyna 1:2 (1:0)
42′ Adamczyk
48′ Noga
90’+3′ Rzepa Jakub

Rotuz:
Granatowski, Strzelczyk, Stanclik, Bieńko, Cyroń, Wronka (86′ Tański), Pisarek, Feruga, Rodak (70′ Wieczorek), Szczelina (70′ Skęczek), Adamczyk

Iskra:
Kubina, Maroszek, Matera, Noga, Mąka, Zawadzki (86′ Zakrzewski), Zelazo, Komraus (46′ Rzepa J.), Biela (46′ Janosz), Ryguła, Rzepa S.